

Niezwykle emocjonujący przebieg miały Derby Dolnego Śląska rozegrane w 9. kolejce. Obie drużyny wychodziły w tym meczu na prowadzenie po dwa razy. Żadnej z nich nie udało się jednak zapisać pełnej puli. Ostatecznie skończyło się na wyniku 4:4. Dzięki temu wyrównany został rekord
Przed sobotnimi Derbami Dolnego Śląska ostatni raz spotkanie w Ekstraklasie zakończyło się takim rezultatem aż 5 lat, 3 miesiące i 25 dni temu. W całym XXI wieku na najwyższym szczeblu został on odnotowany zaś ledwie pięciokrotnie. Pierwszy raz w bieżącym stuleciu padł w Płocku, w starciu miejscowej Wisły z Lechem Poznań w marcu 2004 roku. Stało się to po sześciu latach nieobecności w kronikach ligowych tego wydarzenia. Za to powtórka takiego wydarzenia przyszła już dwa tygodnie później, i to także na obiekcie Nafciarzy, gdy ich przeciwnikiem była krakowska imienniczka.
REMISY 4:4 W EKSTRAKLASIE W XXI WIEKU
| GOSPODARZE | GOŚCIE | DATA |
| Wisła Płock | Lech Poznań | 27.03.2004 |
| Wisła Płock | Wisła Kraków | 10.04.2004 |
| Lechia Gdańsk | Ruch Chorzów | 12.05.2013 |
| Jagiellonia Białystok | Korona Kielce | 27.05.2014 |
| Śląsk Wrocław | KGHM Zagłębie Lubin | 21.09.2019 |
REKORD STULECIA
To najwyższy remis w Ekstraklasie w całym XXI wieku. Krótko był on też rekordem w tej kategorii w całej historii ligi. Od starcia Wisły Kraków z Czarnymi Lwów rozegranego 9 maja 1929 roku - kiedy to pierwszy raz został odnotowany - do meczu... tego samego duetu rywali piętnaście miesięcy później. Wtedy to obie drużyny w jednym starciu zdobyły po pięć bramek. Taka sytiacja w dziejach najwyższego szczebla rozgrywkowego w Polsce miała miejsce tylko w tamtym spotkaniu.
Wynik 4:4 został zaś odnotowany łącznie siedemnaście razy (w tym aż trzykrotnie w 1949 roku), czyli w zaledwie około 0,1% spotkań. Średnio zdarza się on co 1022 mecze, w XXI wieku zaś - co 943 mecze. Wśród klubów u których najczęściej figuruje on w rejestrze występów w Ekstraklasie na pierwszym miejscu znajdują się Wisła Kraków, Lechia Gdańsk i - po sobotnim starciu - KGHM Zagłębie Lubin oraz Śląsk Wrocław. Wszystkie one remisowały w takim stosunku w najwyższej lidze po trzy razy. Miedziowi rezultat 4:4 zanotowali wcześniej z GKS Katowice (31 lipca 1996) i Odrą Wodzisław Śląski (12 września 1998). Wrocławianie zaś z Widzewem Łódź (4 maja 1980) i Lechią Gdańsk (17.08.1985). Łącznie zaś 22 kluby mają taki wynik w swoich kronikach, z tego u sześciu zdarzył się on więcej niż raz. Posiadał go już także w swym indywidualnym dorobku przed sobotnim spotkaniem strzelec pierwszego gola dla lubinian - Filip Starzyński. Sześć lat temu grał on bowiem w barwach Ruchu Chorzów przeciwko Lechii Gdańsk. Po dziewięćdziesięciu minutach gry oba kluby miały na koncie po cztery bramki.
Taki wybór bramek ???? Młody zawodnik @ZaglebieLubin kandydatem do gola kolejki? ????#ŚLĄZAG 4:4 pic.twitter.com/tufmmJAJsj
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) September 21, 2019
To jednocześnie także siódmy przypadek w XXI wieku, aby dwie drużyny w jednym spotkaniu strzeliły minimum po cztery gole. Oprócz pięciu starć zakończonych wynikiem 4:4, jescze dwukrotnie w bieżącym stuleciu zmagania kończyły się zwycięstwami gości w stosunku 5:4 (KGHM Zagłębie Lubin - Lech Poznań w 2005 i Wisła Kraków - Miedź Legnica w 2019 roku). W całej historii najwyższej polskiej ligi taka sytuacja miała miejsce 39 razy, czyli co 446 spotkań. Ponad połowa z nich działa się jednak jeszcze przed 1950 rokiem. W XXI wieku wskaźnik pod tym względem podniósł się do średnio jednego przypadku na 673 mecze.
W sumie zaś już - doliczając sobotni remis - 56 razy zdarzyło się w Ekstraklasie, by drużyna nie wygrała spotkania pomimo strzelenia w nim co najmniej czterech goli. Największymi pechowcami pod tym względem są: Warta Poznań (1927), Wisła Kraków (1930 i 1938), Czarni Lwów (obie 1930), a także Lech Poznań (1985). Wszystkie one nie wygrały swoich spotkań, choć zdobyły nawet pięć bramek! Trzykrotnie był to efekt porażek 5:7, do tego dochodzi też wspomniany już remis 5:5 między Białą Gwiazdą, a Czarnymi.
SEVELA JAK... LEWANDOWSKI
Średnio w meczach z udziałem KGHM Zagłębia Lubin pada w obecnych rozgrywkach aż 3,56 gola, co stanowi najwyższy wynik w stawce. Po tym spotkaniu Miedziowi awansowali również na pierwszą lokatę pod względem liczby trafień w sezonie 2019/2020 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Łącznie zawodnicy tej drużyny już szesnaście razy pokonali bramkarzy rywali w bieżącej edycji zmagań. Ponad połowa tego dorobku (56,3%) została jednak wypracowana w dwóch ostatnich kolejkach! Przed tygodniem bowiem lubinianie wygrali z Wisłą Płock aż 5:0.
Poprzednią drużyną z minimum czterema trafieniami w dwóch spotkaniach najwyższej polskiej ligi z rzędu była Arka Gdynia w listopadzie 2018 roku (4:0 z Miedzią Legnica i 4:1 z Wisłą Kraków). Ostatnim zespołem z sumą co najmniej dziewięciu zdobytych bramek w dwóch kolejnych starciach, jak obecnie Miedziowi, jest z kolei Wisła Kraków z marca tego roku (6:2 z Koroną Kielce i 3:2 z Cracovią). Dzięki takiej skuteczności Martin Sevela z KGHM Zagłębia został pierwszym skoleniowcem, który mógł się cieszyć z czterch goli dla prowadzonego przez siebie zespołu w swym debiucie trenerskim w Ekstraklasie od... poprzednika na stołku w Lubinie - Mariusza Lewandowskiego (2 grudnia 2017 roku - KGHM Zagłębie Lubin 4:2 Bruk-Bet Termalica Nieciecza).
W ostatnich Derbach Dolnego Śląska łącznie aż sześciu piłkarzy wpisało się na listę strzelców. Poprzednio tak duża liczba graczy figurowała na liście zdobywców bramek w pojedynczym meczu ligi w 37. kolejce poprzedniego sezonu po starciu Wisły Kraków z Miedzią Legnica. Trzy trafienia w sobotnim spotkaniu należą do Erika Exposito ze Śląska Wrocław. Hiszpan został dzięki temu autorem już trzeciego takiego wyczynu w bieżącym sezonie. To identyczna liczba, co... w całym ubiegłym sezonie. Śląsk na razie jest jedynym zespołem z hat-trickiem zarówno w tej, jak i poprzedniej edycji rozgrywek.
W 9 kolejkach tego sezonu padło tyle samo hat-tricków, co w całym sezonie 2018/19
— Wojtek Bajak (@WoBaj) September 23, 2019
2018/19
- Artur Sobiech (9. kolejka)
- Marcin Robak (10. kolejka)
- Krzysztof Drzazga (25. kolejka)
2019/20
- Jesus Imaz (6. kolejka)
- Jarosław Niezgoda (7. kolejka)
- Erik Exposito (9. kolejka) https://t.co/s1wI4srr6H
Wojciech Bajak