

Przy trwającej od ponad siedmiu dekad rywalizacji - a tak właśnie jest w przypadku zmagań Legii Warszawa i Lecha Poznań - nie sposób uniknąć podobieństw między niektórymi meczami. Ale nagromadzenie takich bliżniaczych zdarzeń w ostatnich starciach tego duetu chyba przekroczyło przeciętną miarę rachunku prawdopodobieństwa. Począwszy od życiorysu strzelców, poprzez scenariusz zmagań aż po sam rezultat.
Weźmy choćby dwa ostatnie mecze między Legią Warszawa, a Lechem Poznań rozgrywane na stołecznym obiekcie przy ulicy Łazienkowskiej 3. Tak w październiku 2019 roku, jak i w ostatnią niedzielę pierwszy bramkę zdobywał Kolejorz, ale Wojskowi ostatecznie wygrywali te potyczki 2:1. Nie byłoby jednak ani tego sukcesu sprzed niemal trzynastu miesięcy ani tego ostatniego, gdyby nie dwaj zawodnicy urodzeni już w XXI wieku.
Ten sam rywal, ta sama bramka i kolejny debiutant @LegiaWarszawa strzela w #LEGLPO! ????
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) November 10, 2020
???? 2019: Rosołek
???? 2020: Skibicki pic.twitter.com/POumuUg1Ep
To oni bowiem w obu starciach strzelili gole dla Legii. Co więcej - obaj uczynili to w swoich debiutanckich potyczkach na najwyższym szczeblu. Poprzednio zaszczyt ten spotkał Macieja Rosołka. Wtedy w 76. minucie zdobył on zwycięską bramkę (na 2:1) ledwie kilkadziesiąt sekund po premierowym wejściu na plac gry w Ekstraklasie. W niedzielę zaś to on wystąpił w roli zmienianego. Zastąpił go Kacper Skibicki i nieomal poszedł w ślady swojego rówieśnika. Tę roszadę od wpisu na listę strzelców dzieliło z kolei też niewiele czasu, bo tylko osiem minut. Trafienie tego piłkarza pozwoliło Wojskowym w niedzielę wyrównać stan rywalizacji na 1:1. Szalę zwycięstwa przechylił natomiast Rafael Lopes w ostatniej akcji spotkania.
Kacper Skibicki został w sumie piętnastym zawodnikiem urodzonym w XXI wieku ze zdobyczą bramkową w najwyższej polskiej lidze. Piłkarze z datami narodzin od 2001 wzwyż wpisywali się na lisę strzelców między innymi właśnie w czterech z pięciu ostatnich starć Legii i Lecha. Po stronie Wojskowych uczynił to wspomniany już duet równieśników. Z szeregów Lecha Poznań podobnym wyczynem popisali się natomiast rok młodsi od nich - Jakub Kamiński (w lipcu) i Filip Marchwiński (w kwietniu 2019 roku). Poważna różnica między trafieniem bohatera niedzielnego spotkania, a pozostałymi golami piłkarzy, którzy przyszli na świat w trwaącym stuleciu jest fakt, że nie przesądziła ona o triumfie, lecz pozwoliła na wyrównanie stanu rywalizacji.
???????????????? ???????? ???????????? ????????????????????????! ????@LegiaWarszawa w ostatniej akcji meczu wydziera punkt @LechPoznan i triumfuje w wielkim hicie!
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) November 8, 2020
???? #LEGLPO 2:1 pic.twitter.com/FxtwDKu9LE
Podobieństwa w datach narodzin strzelców goli to jednak nie są jedyne punkty zbieżne w ostatnich meczach między tymi dwoma zespołami. Osiemnasty raz z rzędu jedna z tych drużyn zapisała na swe konto pełną pulę. Pięć kolejnych starć tego duetu rozstrzygała zaś różnica jednego gola (2:1 powtórzyło się w 3 z 4 ostatnich spotkań).
W Warszawie z kolei siedem następujących po sobie potyczek zapisywała na swoje konto Legia. Przy czym w dwóch ostatnich spotkaniach tej dwójki w Warszawie wynik spotkania zawsze otwierał Lech Poznań, ale ostatecznie przegrywał 1:2. W ogóle Kolejorz w ostatnich czasach bardzo często traci decydującą o porażce bramkę w Warszawie w końcowym kwadransie. Stało się tak już w czterech z sześciu poprzednich meczów między nimi w stolicy. Przed Rafaelem Lopesem z ostatniej niedzieli, dokonali tego w tym czasie też: Maciej Rosołek (76. minuta meczu) - w 2019 roku, Michał Kucharczyk (86') - w 2018 roku i Kasper Hamalainen (90') - w 2016 roku. W dodatku poza tymi przypadkami w 2017 roku także "Kuchy" trafił w 83. minucie, ale jedynie podwyższył wynik na 2:0.