

Początek należał do Miedziowych. W ich meczach pada najwięcej goli w pierwszych kwadransach, więc nikt nie był zdziwiony, gdy już w 11. minucie Bartosz Kopacz otworzył wynik. Obrońca z Lubina strzelił z bliska, po tym jak po rzucie rożnym piłka spadła mu pod nogi. Tuż przed przerwą mogło być 2:0, ale po akcji Patryka Tuszyńskiego futbolówka uderzyła w słupek.
Wydawało się, że gospodarze mają trzy punkty w zasięgu ręki, gdy na dwadzieścia minut przed końcem czerwoną kartkę obejrzał bramkarz Dominik Hładun. Cracovia miała więc przewagę liczebną i sporo czasu, by odwrócić losy spotkania. Wyrównanie nadeszło szybko, bo już w 77. minucie na listę strzelców wpisał się Javi Hernandez. Na osiem minut przed końcem pechowo dla Macieja Dąbrowskiego padł gol samobójczy, który oznaczał, że Pasy zwyciężyły czwarty mecz z rzędu.