

Mecz ułożył się dla Miedziowych wyśmienicie. Na prowadzenie wyszli już w 15. minucie, gdy Bartłomiej Pawłowski dobił z bliska piłkę odbitą przez bramkarza po strzale Filipa Starzyńskiego z rzutu wolnego. Kilkadziesiąt sekund później zrobiło się już 2:0. Pecha miał Aleksandar Milijković, który zaliczył samobója po akcji Damjana Bohara. Serbski obrońca niemal uratował sytuację, gdyż próbował w ostatniej chwili wybić futbolówkę zmierzającą do bramki, jednak nie zdążył.
Miedź starała się odgryźć, niezłą szansę miał choćby Henrik Ojamaa. Na dobrze dysponowane Zagłębie to było jednak za mało. W 70. minucie podwyższyć mógł Patryk Tuszyński, lecz z ostrego kąta kopnął w słupek. Ostatni gol nadszedł w kuriozalnych okolicznościach, gdy Anton Kanibołoćkyj zupełnie nie zrozumiał się z Rafałem Augustyniakiem, a Filip Jagiełło bez skrupułów z tego skorzystał.