

Na drugą wygraną obie ekipy muszą jeszcze trochę poczekać. Na zakończenie 6. kolejki LOTTO Ekstraklasy Zagłębie Sosnowiec zremisowało ze Śląskiem Wrocław 3:3, mimo że do przerwy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego prowadzili 2:0. Na listę strzelców dwukrotnie wpisali się Vamara San
Po pięciu kolejkach zarówno drużyna z Sosnowca, jak i z Wrocławia miały na koncie po jednej wygranej. Na pierwszą bramkę kibice czekali 11 minut - Robert Pich zagrał w pole karne, a tam do piłki dopadł Marcin Robak, który z bliskiej odległości pokonał Dawida Kudłę. Do wyrównania mogli doprowadzić gospodarze po błędach w defensywie Piotra Celebana oraz Macieja Pałaszewskiego, jednak uderzenie Szymona Pawłowskiego obronił Jakub Słowik. Po drugiej stronie Farshad wykorzystał podanie od Kamila Dankowskiego i strzałem pod ladę podwyższył rezultat. Gola kontaktowego miał okazję zdobyć Vamara Sanogo, lecz świetnie między słupkami spisał się bramkarz gości.
Po zmianie stron podrażnieni gracze z Sosnowca ruszyli do ataku. 23-letni Francuz mógł zanotować kolejne trafienie w Ekstraklasie, jednak zamiast uderzać, podawał do kolegi z zespołu, ten ostatecznie nie oddał strzału. Nie pomylił się kilka minut później, stając sam na sam z Jakubem Słowikiem, a następnie zawodnicy Śląska zostawili go niepilnowanego przy stałym fragmencie gry - przy ulicy Kresowej na tablicy wyników widniał remis. Wtedy to Augusto został ukarany drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartką i goście kończyli spotkanie w osłabieniu. Grę w przewadze wykorzystał Žarko Udovičić, podwyższając rezultat. W doliczonym czasie sędzia wskazał na wapno dla zespołu z Dolnego Śląska. Bezbłędny z jedenastu metrów okazał się Marcin Robak, który zdobył ostatnią bramkę w tym meczu.