

Grad goli w Sosnowcu. W 34. kolejce Śląsk Wrocław pokonał Zagłębie aż 4:2. Dzięki wygranej, ekipa z Dolnego Śląska zbliżyła się do opuszczenia strefy spadkowej. Brak punktów zdobytych w tym starciu spowdował, że beniaminka nie zobaczymy w przyszłorocznych rozgrywkach.
Z impetem weszli w pierwsze niedzielne spotkanie zawodnicy Śląska. Marcin Robak tym razem nie zamykał akcji, lecz zagrał w pole karne do Michała Chrapka, a ten trafił głową prosto do rąk Lukáša Hroššo. To właśnie goście objęli prowadzenie. W 23. minucie Mateusz Cholewiak dostał podanie od Roberta Picha i mając przed sobą jedynie golkipera Zagłębia, umieścił piłkę w siatce.
Po zmianie stron za odrabianie strat wzięli się gospodarze. Vamara Sanogo wycofał do Olafa Nowaka na piąty metr, a ten w trzecim domowym meczu z rzędu uderzył między słupki. Radość ekipy z Sosnowca nie trwała zbyt długo. Ponownie prowadzenie strzałem z półobrotu Śląskowi dał Wojciech Golla. Dwie minuty później drugą bramkę w starciu zanotował Mateusz Cholewiak, który zmieścił piłkę głową tuż przy bliższym słupku. Na domiar złego Patrik Mraz zanotował trafienie samobójcze, a na pocieszenie pod koniec podstawowego czasu gry drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Mygas.