

Sytuacja w tabeli (oraz w pierwszych meczach bezpośrednich) ułożyła się tak, że zwycięzcy z piątkowych spotkań na pewno będą po 24. kolejce wyżej od swoich dzisiejszych konkurentów. Najpierw do próby sił staną gracze Piasta Gliwice i Radomiaka Radom. Potem zaś zmierzą się dwie na
Radomiak Radom na zakończenie 23. kolejki zaliczył przełamanie po nie najlepszym wejściu w rundę. W trzech pierwszych starciach w 2024 roku nie zdobył żadnej bramki. W poniedziałkowej rywalizacji z PGE FKS Stalą Mielec najpierw Luka Vusković stał się najmłodszym zagranicznym strzelcem gola w XXI wieku (17 lat 9 dni), potem zaś dołączył do niego na liście zdobywców bramek Leonardo Rocha, co zapewniło Zielonym wygraną 2:1 nad rywalem z województwa podkarpackiego. Radomianie użyli do tego swej najgroźniejszej broni - strzałów głową. Obaj autorzy trafień bowiem w ten sposób pokonali bramkarza przeciwników. Razem Radomiak ma już jedenaście bramek zdobytych w ten sposób, co stawiach ich na pierwszym miejscu klasyfikacji. Przewodzi też w liczbie strzałów oddanych tą częścią ciała oraz strzałów celnych. Tylko w dwóch ostatnich meczach próbował dwanaście razy tak przechytrzyć rywali.
Zdecydowanie słabym punktem tej ekipy są natomiast rzuty karne. Gracze Radomiaka podchodzili do "wapna" cztery razy i w żadnym z tych przypadków... nie zdobyli bramki! Odwrotnie Piast Gliwice. Zespół Aleksandara Vukovicia to - ex aequo z Puszczą Niepołomice - zespół najbieglejszy w egzekucji "jedenastek". Sześć razy dokonał tego w tym sezonie Patryk Dziczek, raz zastąpił go natomiast przy wykonywaniu tego stałego fragmentu gry Michał Chrapek. Trafienia uzyskane z rzutów karnych stanowią aż 35% całego dorobku bramkowego gliwiczan. W jego trzech ostatnich meczach arbitrzy zarządzili cztery razy wskazali na wapno, ale tylko raz dla Piasta (gole 1:2 w tym czasie).
WARTO WIEDZIEĆ:
Piast Gliwice 6 ostatnich goli strzelił w II połowach (w 7 ostatnich meczach gole strzelał tylko w II połowach)
4 ostatnie gole Radomiaka Radom miały xG poniżej 0,1
Więcej informacji: tutaj
W piątek zostanie rozegrany mecz na szczycie 24. kolejki sezonu. Jego zwycięzca będzie na pewno liderem PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zmierzą się w nim bowiem dwie najlepsze drużyny na tym etapie rozgrywek. Te dwie pozycje zajmują wspólnie nieprzerwanie od 12. serii spotkań. Od 8. tury rywalizacji natomiast na czele zawsze jest jedna z tych ekip. Wrocławianie przewodzili stawce od 8. do 19. kolejki, później na trzy kolejki oddali przewodnictwo Jadze, a po wynikach z zeszłego weekendu, znów są na czele. Obecnie mają przewagę równą puli za zwycięstwo. Te dwa zespoły zgromadziły też najwięcej zwycięstw (13:12 dla Śląska) i meczów bez porażki (19:18 dla Śląska). Od przerwy zimowej zanotowały jednak solidarnie tylko po cztery punkty. W związku z tym ich średnia punktowa "zjechała" poniżej poziomu 2/mecz. Zaliczka z poprzedniej rundy pozwala się im jednak trzymać szczytu.
W ich pierwszym starciu ekipa Jacka Magiery wygrała 2:1 u siebie. Jeśli dziś nie przegra, to nie tylko utrzyma pozycję lidera. Wobec wyniku z września, jednocześnie będzie mieć lepszy bilans w bezpośredniej rywalizacji z białostoczanami, co może zdecydować o końcowych rozstrzygnięciach. Gdyby wygrała Jagiellonia, ale jedną bramką, wtedy kryterium stanowić będzie bilans bramkowy, a tu obecnie przedstawiciel Podlasia przewodzi w całej stawce (+18). W przypadku zwycięstwa wyższą liczbą goli - pierwszeństwo będzie się należeć dzisiejszym gospodarzom.
WARTO WIEDZIEĆ:
Dla Jagiellonii Białystok najwięcej zawodników w tym sezonie strzeliło minimum 5 goli (6)
Śląsk Wrocław nie przegrał 7 ostatnich meczów z Jagiellonią Białystok (3 zwycięstwa, 4 remisy)
Więcej informacji: tutaj